wtorek, 7 kwietnia 2015

Kasza jaglana z bakaliami

Jakiś czas temu byliśmy w górach. Latem. W pięknej Chatce. Trochę dzieci do wyżywienia z samego rana było. Ale większy problem mieliśmy koło południa - bo nie chciało nam się rozgrzewać pieca by gotować zupę. Pewnego dnia Aga wpadła na pomysł by dać dzieciom zamiast zupy - kaszę jaglaną. Mówię - ok. Kasza się ugotowała. Chciałyśmy ją od razu przygotować. Aga czem prędzej ruszyła do zapasów bakalii i zaczęła je wybierać, kroić i wrzucac do gara.  Z początku patrzyłam na nią niepewnym wzrokiem. ... a później zaczęłam sama tak kaszę przyprawiać. Bardzo to lubię. To jest ciekawa wersja dla mnie a i dzieciom smakuje ;)




Składniki:

  • ugotowana kasza jaglana
  • bakalie, np:
    • rodzynki
    • żurawina
    • sezam
    • migdały
    • kokos
Wykonanie:
Do ugotowanej kaszy jaglanej dodać pokrojone bakalie, wszytko razem wymieszać, zostawić na 5 minut. Podawać ciepłe. 

Koniec przepisu. proste, prawda? 
Kaszę jaglaną gorujemy oczywiście uprzednio ciut ją podprażając / przelewając wrzątkiem - aby zabrać goryczkę. W stosunku kaszy do wody około 1:2. 
Jeśli chodzi o proporcje - to zależne sa od Waszych upodobań. 
Ja na szklankę suchej kaszy dałam po garści każdej z w/w bakalii.





Kasza jaglana, potrawa udana - I edycja

środa, 1 kwietnia 2015

Podstawa dobrego mazurka wielkanocnego

Już rok temu przymierzałam się by wprowadzić wreszcie na bloga przepisy na nasze tradycyjne mazurki. Jest szansa, że w tym roku zrealizuję choć część tego planu ;)
Mój zmysł leniwca każe mi więc na początku dać przepis na ciasto na mazurka a później tylko dodawać do tego polewy - gdyż musicie wiedzieć - wszystkie moje mazurki polegają li i jedynie na tym, że piecze się spód (ciasto kruche) a następnie na nim (gdy wystygnie!) rozkłada się polewę.
i... wydaje się, że dobre ciasto to połowa sukcesu. Dalej już można do woli kombinować z tym, co będzie na wierzchu.
I ostatnia jeszcze informacja jest taka - że na szczęście spód ten można wcześniej upiec - będzie spokojnie stał i czekał dzień /dwa / a może i więcej - aż ktoś się nad nim zlituje i dokończy dzieła.



Składniki:

  • 0,5 kg mąki
  • 20 dkg masła
  • 1 żółtko*
  • 1 jajko
  • 15 dkg cukru
  • 2 dkg drożdży
  • łyżka cukru waniliowego
  • ew.łyżka śmietany (18% lub innej)
(*) - jeśli robię z podwójnej porcji, daję po prostu 3 jajka całe. Ale oczywiście można dać 2 żółtka 2 jajka

Wykonanie:
Na stolnicę wykładamy mąkę, cukier, cukier waniliowy, masło i drożdże. Dużym nożem energicznie kroimy masło na w miarę drobne kawałki. następnie dodajemy żółtko, jajko i ew. śmietanę i jeszcze chwilkę szatkujemy nożem. Następnie całość szybko zagniatamy.
(jeśli tylko to możliwe) wkładamy ciasto na 1 godzinę do lodówki. 
Po tym czasie, rozwałkowujemy (na grubość ok 0,7 cm), kładziemy na blachę (polecam użycie papieru do pieczenia) i wkładamy do nagrzanego do 180st piekarnika. 
Pieczemy (bez termoobiegu) kilkanaście minut. np.15 min. 
Upieczone ciasto wyjmujemy i studzimy. 

Celowo nie podaję dokładnej liczby minut pieczenia - bo to zależy od rozwałkowania ciasta i piekarnika. Po upieczeniu ciasto jest złociście-rumiane. 

ps. Jeśli nie lubicie by było w cieście widać kawałeczki cukru, możecie użyć cukru pudru. Czasem (nie zawsze) jak piekę je na zwykłym cukrze, to po upieczeniu jest ono w "kropki" cukrowe.

Wielkanocne Smaki - edycja V Wielkanocne Wypieki Wielkanocne Smaki - edycja V

Penne z łososiem i szpinakiem - idealny obiad piątkowy

O... ten przepis jest absolutnie idealny. Pochodzi od mojej wspaniałej siostry, która twierdzi, że jej córki to jedzą, mimo iż każdy ze składników osobno budzi w nich niesmak (no może oprócz makaronu... )
Ja mogę tylko potwierdzić, że rodzina danie to przyjęła z wielkim entuzjazmem. Tak jak i ja. Dodatkowym atutem tego dania jest jego prostota i szybkość wykonania :) Polecam.


Składniki:

  • 5 ząbków niewielkich czosnku
  • 450g mrożonego szpinaku (świeży będzie jeszcze lepszy!)
  • 150g łososia (choć polecam więcej)
  • 2 łyżki śmietany
  • oliwa
  • sól
  • gałka muszkatołowa
  • ser (wyrazisty w smaku - np. gorgonzola, camembert, blue... )
  • makaron penne / świderki / inny

Wykonanie:
Makaron ugotować.
Czosnek drobniutko pokroić i podsmażyć delikatnie na oliwie. Dodać łososia i chwilkę jeszcze smażyć. Następnie dodać szpinak, sól i gałkę muszkatołową. Gdy szpinak dobrze się podsmaży, dodajemy śmietanę i ser i całość smażymy jeszcze ostatnie 3 minuty.
Na koniec łączymy wszystko z ugotowanym makaronem.

Smacznego!
Prawda, że proste?
Oczywiście nie trzeba się sztywno trzymać podanych przeze mnie proporcji. I tak wyjdzie dobre. Myślę, że mogłoby być więcej łososia - tak następnym razem spróbuję. Tak czy inaczej - pyszne.

Wielki Post 2015

poniedziałek, 16 marca 2015

Szybki domowy kisiel truskawkowo-rabarbarowy

Wiecie, że kiedyś myślałam, że kisiel to takie tajemnicze danie, które można zrobić tylko ze specjalnej torebki? Na jednym z wyjazdów, koleżanka pokazała mi, ze można zrobić kisiel za pomocą dżemu owocowego i mąki ziemniaczanej. Byłam zachwycona pomysłem, choć smak nie do końca przypadł mi do gustu. Jednak te kawałki owoców/ źle rozmieszanego dżemu sklepowego... same kłopoty.Ale to już był krok do przodu. Kilka lat temu nauczyłam się robić zdrowy kisiel ze świeżych żurawin. Od tego czasu nastąpiła era kisieli ze świezych owoców. A ostatnio, w jakiś szado-bury dzień, na poprawę humoru wyciągnęłam pyszny sok truskawkowo-rabarbarowy - idealny na przypomnienie słonecznej wiosny / lata.
Nie sądziłam, że przygotowanie kisielu zajmie mi tak mało czasu (jednak dużo mniej niż z owoców świeżych, czas wykonania praktycznie równy temu, na przygotowanie kisielu z torebki).




Składniki:

  • sok truskawkowo-rabarbarowy
  • woda (ok 1 litra)
  • ew. cukier do smaku (ja nie dawałam, bo sok był słodki)
  • 3 mocno czubate łyżki mąki ziemniaczanej
Wykonanie:
Do garnka wlać wodę i sok. Następnie w niewielkiej ilości wody rozmieszać mąkę ziemniaczaną. Mieszaninę dolać do gotującej się wody z sokiem. (Polecam lać blisko brzegu garnka niewielkim strumieniem, cały czas mieszając w garnku łyżką). Kisiel zagotować, gotować na wolnym ogniu do czasu, gdy uzyskamy piękną błyszczącą strukturę kisielu.

Gotowe. Smacznego


Domowy Wyrób

czwartek, 5 marca 2015

Sok truskawkowo - rabarbarowy

Wiem wiem, to nie pora na przetwory. Ale zdażyło się tak, że mam chwilkę by nadrabiać zaległości. A jak będzie czas robienia przetworów, to tego czasu będzie na pewno brakowało. Stąd wspomnienie lata poprzez przepis na produkt uboczny przygotowywania dżemu truskawkowo-rabarbarowego - czyli Sok Truskawkowo - Rabarbarowy.

Składniki:

  • truskawki
  • rabarbar
  • cukier


Wykonanie:
Zabieramy się za przygotowanie dżemu truskawkowo-rabarbarowego - wg tego przepis (tu).
Aby uzyskać sok, należy w trakcie gotowania - po pierwszym zagotowaniu lub później - zebrać trochę wrzącego soku do czystych, wyparzonych słoików. Zakręcić i odstawić.
Gotowe.
Sok spokojnie będzie w spiżarni stał i czekał na zimowy czas.
 Uwaga - nie zabierajcie całego płynu z dżemu - bo zabierzecie cały smak. Tylko tak po troszku - aby nie zanotować znacznego ubytku płynu z garnka ;)

Właśnie u nas taki dzień dziś nadszedł - dałam dzieciom ten właśnie sok i były absolutnie zachwycone. Jednak warto mieć przetwory w spiżarni. Z drugiej strony, teraz - w trakcie przeziębieniwym - czyścimy półkę z malinami i czarnym bzem. I błogosławię każdy słoik ogórków kiszonych i wierzę w ich moc ozdrowieńczą (dobrą dla delikwenta poantybiotykowego...)

  Domowy Wyrób

środa, 4 marca 2015

Kotlety jaglnane z mięsem z rosołu

Może taki tytuł ... niewyględny. Ale nie wiem jak to lepiej nazwać. A jest to rozwiązanie 2 problemów:
1. Co zrobić z mięsem z rosołu?
2. Jak wcisnąć do kolejnego posiłku kaszę jaglaną, najlepiej tak by nikt tego nie zauważył...
Na pomoc przyszły mi przepisy p. Stefanii Korżawskiej. Pisała tam o kotlecikach jaglanych.
Troszkę je zmodyfikowałam. Wyszły pysznie, ale nie proponuję ich nikomu jako danie wystawne - bo kotlety są pieczone, Pewnie jakby je usmażyć normalnie na patelni - jak kotlety mielone - wyglądałyby bardziej "wystawnie". A moje są w wersji pieczonej aby były lżej strawne, co jest bardzo ważne przy rekonwalescencji, przez którą teraz rodzinnnie przechodzimy.
Jako że w sporej części składały się z kaszy jaglanej, były naszą podstawą do obiadu - dla urozmaicenia dodałam ogórki kiszone. Pewnie w wersji "na drugi dzień" będą podawane z jakimś sosem... ale to jeszcze zobaczymy....




Składniki:

  • 1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej
  • 2 ugotowane marchewki
  • 2 średnie cebule
  • 1 szklanka mięsa z rosołu *
  • 1 jajko
  • bułka tarta - ok 2-3 łyżek
  • przyprawy ziołowe
  • sól, pieprz

miara mięsa jest "na oko" - jeszcze trudniej było mi operować wagą ugotowanego mięsa.. której po prostu nie miałam.

Wykonanie:
Cebulę poddusić - by była mięciutka.
Kaszę, marchewkę, cebulę i mięso zmielić w maszynce do mięsa. Do tej masy dodać jajko, łyżkę bułki tartej, sól i pieprz - do smaku (polecam próbować przed dodaniem jajka...) i przyprawy (ja tym razem dałam majeranek i zioła prowansalskie)
Całość dokładnie wymieszać. Następnie formować kotleciki, po obtoczeniu w bułce tartej kłaść w brytfannie. Wcześniej na dno brytfanny nalać troszeczkę wody.
Piec w 180st ok pół godziny - aż się ładnie zarumienią.

Można też przygotowane kotleciki smażyć jak kotlety mielone - na patelni - tylko wtedy uzyskamy ciężej strawną potrawę.
Innym moim pomysłem jest przygotowanie w ten sposób farszu do krokietów. Może kiedyś zrobię. Jak wyjdą, to na pewno się podzielę tą nowiną.





czwartek, 19 lutego 2015

Zakwas - aby było czym zaczynić chleb


Na samym wstępie muszę się przyznać, ze nigdy całkiem sama nie robiłam zakwasu od zera - bo nie było takiej potrzeby. Zakwas zdobyłam chyba w 2011 r. albo ciut wcześniej i od tego czasu spokojnie sobie chleb piekę. Ale co i raz ktoś mnie pyta jak zrobić zakwas? Postanowiłam więc umieścić tu takową informację - popartą kilkoma przepisami, wzorami i doświadczeniem znajomych.

Generalna zasada polega na tym, ze bierzemy niewiele mąki żytniej i mieszamy z taką samą(lub ciut więcej) ilością wody letniej / ciepłej (nie za ciepłej, takiej przyjemnej w dotyku) i przez kolejne conajmniej 3 dni zostawiamy w cieple i dokarmiamy. Prosty przepis pochodzący z książki Julity Bator - "Zamień chemię na jedzenie" brzmi tak:

1. dzień
1 łyżkę mąki żytniej wymieszać z 2 łyżkami wody i odstawić w ciepłe, nieprzewiewne miejsce. Polecane naczynie to ceramiczna miseczka lub litrowy słoik przykryte lnianą ściereczką. (musi być dostęp powietrza do tej mieszanki - by zakwas się dobrze robił)

2. dzień
Do zakwasu dodać 1 łyżkę mąki żytniej oraz 2 łyżki ciepłej wody, zamieszać, odstawić w ciepłe miejsce

3. dzień
Do zakwasu dodać 1 łyżkę mąki żytniej oraz 2 łyżki ciepłej wody, zamieszać, odstawić w ciepłe miejsce

4. dzień
Do zakwasu dodać 2 łyżki mąki żytniej oraz 4 łyżki ciepłej wody, zamieszać, odstawić w ciepłe miejsce

5. dzień
Do zakwasu dodać 3 łyżki mąki żytniej oraz 6 łyżek ciepłej wody, zamieszać, odstawić w ciepłe miejsce

Mozna jeszcze 6 dzień :
Do zakwasu dodać 3 łyżki mąki żytniej oraz 6 łyżek ciepłej wody, zamieszać, odstawić w ciepłe miejsce

Skąd wiemy, że zakwas jest gotowy? Ano stąd, że zaczyna "bulgotać".

I tak otrzymujemy zakwas gotowy do wypieku chleba. 
Jeśli nie chcemy piec danego dnia - wstawiamy zakwas do lodówki. Co tydzień - góra 2 tygodnie należy zakwas dokarmić (wystarczy samo dokarmianie lub przy okazji pieczenia chleba).
Jak dokarmiać zakwas?  Wyjąć go z lodówki, dodać ok 2 łyżek mąki żytniej oraz 4 łyżek ciepłej wody a następnie odstawić na 12 godzin w ciepłe, nieprzewiewne miejsce. po tym czasie znów możemy go przechowywać w lodówce.

ps. pamiętajcie, że ZAKWAS to co innego niż ZACZYN. Dopiero z tak przygotowanego ZAKWASU możemy przygotować dobry ZACZYN.  - czasem to się może wydawać niejasne - szczególnie jak ktoś dopiero rozpoczyna swą przygodę z pieczeniem chleba.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Faworki na ostatki

Nadszedł czas ostatkowy... Oto wynik naszej nocnej pracy.. 
Tyle faworków wyszło z potrójnej porcji naszego podstawowego przepisu na faworki  / chrust. Polecam :) 

poniedziałek, 9 lutego 2015

Gruzińska zupa z soczewicy - dla smakoszy

Paczka soczewicy już od jakiegoś czasu czekała w szufladzie na swój dzień. I oto nadszedł. Kłopot mój polega na tym, że zepsuła mi się waga, a soczewicę kupowałam na bazarze i nijak nie mogłam sobie  przypomnieć ileż to ja jej mam...w efekcie zupa wyszła bardzo mocno soczewicowa... Ewidentnie miała być taka, że smaku soczewicy pominąć się nie będzie dało, ale troszkę przesadziłam...
W każdym razie - dla fanów soczewicy - zupa idealna. Smaczna, szybka i łatwa. Gruzińska zdaje się tylko z nazwy, ale .... nazwać jakoś trzeba, więc powtórzyłam za autorką Lepszegosmaku.


Składniki (na ok 10 porcji)
2 duże cebule
4 ząbki czosnku
4 marchewki
1 łyżeczka suszonej kolendry
1 łyżeczka kurkumy
1/2 kg zielonej soczewicy (oryginalnie była żółta)
2l. wywaru z warzyw
5-6 łyżek oliwy / innego tłuszczu
sól, pieprz

Dodatkowo do podania - suszone pomidory, śmietana, grzanki

Wykonanie:
Cebulę i czosnek drobno siekamy i lekko podsmażamy na oliwie.
Dodajemy utartą na dużych oczkach marchewkę, kolendrę i kukrumę. Na koniec opłukaną soczewicę. Podsmażamy całość chwilkę a następnie zalewamy wywarem.
Gotujemy około 30 minut - aż soczewica zmięknie.
Następnie przecieramy zupę przez sito (to dość męczące ale znacznie poprawia jakoś zupy - samo utarcie zostawia twarde łuski soczewicy, przez co zupa nie jest kremem tylko breją).
Na koniec doprawić solą i pieprzem - do smaku.

Podawać z suszonymi pomidorami. Można też dodać grzanki lub śmietaną - albo wszystko na raz - zależnie od gustu.

Smacznego!





niedziela, 8 lutego 2015

Syrop z cebuli - czyli tradycyjne

Ostatnia choroba upłynęła nam pod literką C jak cebula i czosnek. A to z tej prostej przyczyny, że jak dzieciaki się pochorowały, to w domu nie było ani jednego buraka, by dzieciom coś wspomagającego zrobić (czytaj nasz podstawowy sposó na kaszle i katary - sok z buraka).
Poza tym... coś mi mówiło, żę trzeba jakiejs innej broni tym razem spróbować. Sięgnęłam więc tym razem po "Leki z bożej apteki" i poszukałam tam znanego chyba wszystkim przepisu na syrop z cebuli. I pomyślałam, że w sumie nie wiem jak go najlepiej zrobić...
I dobrze - bo tu w przepisie dodatkowo był czosnek, który wspomaga organizm w walce z chorobą. Wiadomo. W każdym razie odgwizduję sukces kuracji - dzieciaki kaszlały 1-2 dni. Teraz ewidentnie z choroby wychodzą :)
(oczywiście poza sokiem z cebuli stosowaliśmy inne nasze chwyty, ale  już standardowe dla nas w każdej chorobie). Dość opowieści. Polecam wszystkim - choć może nie jest to najpyszniejsza rzecz na świecie...

Składniki:
1 cebula
1-2 ząbki czosnku
miód / cukier trzcinowy / cukier

Wykonanie
Do słoika wkładamy warstwami - cebulę i czosnek pokrojone w cienkie plasterki i zasypujemy cukrem / zalewamy cienką warstwą miodu. Następnie słoik zakręcamy i stawiamy w ciepłym miejscu na ok 3 godziny. Po tym czasie cebula puszcza sok.
Podawać dzieciom wielokrotnie w ciągu dnia (co 2-3 godziny).

Następnego dnia można zrobić następny. (Nigdzie nie znalazłam informacji ile taki syrop może stać. Na szczęście nie miałam z tym problemu bo słoik na wystarczał na 1 dzień.).

Zdrowia dużo wszystkim życzę!