Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 listopada 2015

Kluseczki dyniowe czyli prawie kopytka z dyni

Zrobiłam je w końcu. Co? A no kluseczki dyniowe mojej świekry. Tylko niestety nie jestem mistrzem w wykonywaniu tych kluseczek, raczej raczkuję w tej dziedzinie. Ale wyszły. Może nie są śliczne, ale smaczne jak najbardziej. Smak zdecydowanie dyniowy i kolor jak najbardziej też. Dzieciaki je uwielbiają :)


Składniki:

  • 1 kg dyni
  • jajko
  • mąka pszenna (ok 1 szklanki)
  • ok 0,5 łyżeczki soli (albo mniej, do smaku)
Wykonanie:
Dynię pokroić i upiec (ok 20-30 min w 180st). Gdy wystudzi - obrać i zmiksować.
Wyłożyć na stolnicę. Dodać jajko i sól. pomału dodawać mąkę. Mieszać nożem i ręką - uformować ciasto jak najszybciej i dodając jak najmniej mąki. Ciasto ciągle będzie się troszkę kleić, ale nie należy się tym przejmować. Formować wałeczki, obtaczając fragmenty ciasta w mące, kroić na kształt kopytek.
Gotowe kopytka wrzucać na gotującą się osoloną wodę, po wypłynięciu gotować ok. 1 minuty.


Menu dla przyszłej mamy

środa, 15 października 2014

Szybkie babeczki zamiast omletu


Gdzieś w internecie nadziałam sie na taki pomysł - by włożyć "coś" do foremek na muffinki a następnie zalać to rozbełtanym jajkiem a otrzyma sie  "jajeczne muffinki".
Nie wiem jak to nazwać. ale tak to właśnie wygląda. W smaku przypomina omlet - w zależności od ilości dodatków - bardziej lub mniej. U mnie bardziej - bo były robione dla jęczydusz, które nie chcą jeść papryki ani szczypiorku ani innych pyszności...

Składniki:

  • posiekana cebulka
  • szynka/kiełbasa lub tp
  • ser żółty
  • dodatkowo, bym dała:
    • paprykę
    • pomidor
    • cukinię
    • groszek
    • szczypiorek
    • inny dobry do zapiekania ser - choćby camembert
  • jajka + odrobina mleka
  • sól/ pieprz / inne przyprawy
Wykonanie:
Jajko z mlekiem i przyprawami rozbełtać. 
Do nagrzanego piekarnika wstawić foremki na muffinki wysmarowane tłuszczem razem z posiekaną cebulką (można też cebulkę osobno podsmażyć na patelni lub w ogóle tego nie robić - ale ja tak wolalam) i chwilkę podpiec - by cbulka się zeszkliła. 

Do foremek dodać DUŻO dodatków - szynkę i ser zółty, ale też wszystko to co wydaje Wam się, że będzie dobrze pasowało - np. pomidor, paprykę, groszek, szczypiorek .... 


Następnie zalać wszystko delikatnie masą jajeczną.

Piec w ok 200st 5-10 minut (?) aż jajko się nie będzie rozlewało.

Zdecydowanie polecam dużo dodatków - wtedy babeczki są smaczniejsze - chyba, że ktoś jest wielkim entuzjastą czystego w smaku omletu - wtedy odwrotnie - wystarczą same jajka... ;)

 Smacznego!

ps na ciepło jest bardzo smaczne, na zimno... już gorzej - ale można podgrzewać na szczęście! :)


sobota, 19 października 2013

Naleśniki mocno mleczne wg Neli

Naleśniki... Czyli danie zawsze dobre. Na obiad i na kolację. Zawsze pyszne :)
Te od Neli charakteryzują się tym, że są naprawdę bardzo smaczne - tak same w sobie, bez dodatków. I raczej wychodzą grube (by było w czym smakować ;) )
Te polecam raczej jako opakowanie do czegoś na słodko (ser, dżem, jabłka... )

Przepis

  • 1 szklanka mąki (140 g)
  • 1 szklanka mleka
  • 3/4 szklanki śmietany
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 2 jajka
  • olej/masło klarowne do smażenia
Wykonanie
Mąkę ubić dokłądnie z mlekiem, śmietaną i solą. Dodać jajka i dalej ubijać. Ciasto odstawić na 30 minut. 
Naleźniki smażyć na dużym ogniu na patelni minimalnie wysmarowanej tłuszczem. Gdy naleśnik od spodu przyrumieni się na złocistobrązowy kolor, przewróć go na drugą stronę. Powinien smażyć się z każdej strony przynajmniej 2 minuty. Jeśli naleźników nie zamierzamy podawać zaraz po usmażeniu, należy zawinąć je w aluminiową folię i na 10 min przed podaniem wstawić do gorącego piekarnika. 

Ot tak to pisze właśnie o smażeniu naleśników Nela Rubinstein. Ja już nic mądrego do tego dodać nie mam szans. Powodzenia!

piątek, 7 czerwca 2013

Hiszpańskie bułeczki - "Media noche"

Muszę się Wam przyznać, że coś mnie nosi i wozi i chciałabym w kuchni spędzić cały dzień. Tu ciasto, tu chleb, nawet zupę i obiad cały bym robiła.. ;-) Tylko szkoda, że czasu tak mało. Ale mimo to... Dziś w południe przypomniałam sobie, że przecież nie mamy w domu chleba. Już już wyjęłam maszynę do pieczenia chleba (bo dopiero jutro będę piec ten na zakwasie - potrzebowałam czegoś małego i na szybko) a tu.. niespodziewana myśl do głowy mi wpadła - przecież mogę spróbować w końcu zrobić nieziemsko pyszne hiszpańskie bułeczki, które moja mama raz na jakiś czas piecze.
Niewiele myśląc sięgnęłam do swoich notatek. Efekt jest taki:

Ze zdziwieniem stwierdziłam, że rzeczywiście robi się je stosunkowo szybko i prosto. Zrobiłam z całej porcji, bo jeśli dojdę wieczorem do wniosku, że nie przejemy ich jutro/pojutrze, to sobie je zamrożę (rozmrażane też są pyszne - tylko trzeba zamrażać tego samego dnia, co były pieczone).

Jeszcze krótka historia bułeczek. Ponoć są to bułeczki tradycyjnie jedzone w Hiszpanii w noc Bożego Narodzenia - gdy hiszpanie wracają po Pasterce do domu - stąd nazwa "media noche".
Podejrzewam, ze nie w całej Hiszpanii, ale historię tę opowiedziała znajoma mojej mamy, która w Hiszpanii była i bułeczki te jadła.

Składniki:

  • 1 kg mąki
  • 150g oleju
  • 150g cukru
  • 1/2 litra wody (ciepłej)
  • 60g drożdży
  • 10 g soli (czyli 2 płaskie łyżeczki)
  • 2 jajka + 1 jajo do smarowania bułeczek
Wykonanie:
Drożdże rozpuścić w wodzie. Dodać olej, cukier, jajka, sól - całość wymieszać. Dodać mąkę i rozrobić ciasto (można ręcznie, można robotem). 
Miskę przykryć i odstawić w cieple do wyrośnięcia na ok 1 godzinę .
Po tym czasie z ciasta formować wałeczki (grubości +/- takiej jak na kopytka), i zawijać w pętelkę (zawiązać supełek) i kłaść na blasze (polecam na pergaminie). Trzeba pozwolić bułeczkom chwilkę wyrosnąć.
Następnie posmarować rozbełtanym jajkiem i posypać czymś (np pestkami dyni lub słonecznika, albo czarnuszką).

Piec w 200st.C. 10-15 minut.


środa, 12 grudnia 2012

Domowy budyń waniliowy

Miałam iść już spać... dzień taki dłuuugi, zima ponoć wraca.. ale nie mogę. Siedzę, grzeję sie przy kominku i .. no po prostu muszę to napisać. Zrobiłam, po raz pierwszy w życiu budyń domowy. Bez torebek sklepowych. Przerósł moje najśmielsze marzenia! Tylko niestety żółtkożerny.. no ale... ;)

Zdjęcia są beznadziejne, bom zapodziała aparat. :( Może przy następnej okazji podmienię zdjęcia;)
Przepis wzięłam od zufiki. Dostosowałam do moich potrzeb (zmiany doprawdy niewielkie) i otrzymałam cudo.

A oto przepis:

Składniki:
  • 800 ml mleka 
  • 200 ml (kubeczek) śmietanki 30%
  • 4 łyżki cukru (lub mniej)
  • cukier waniliowy
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • ew. łyżka mąki ziemniaczanej
  • 4 żóltka
  • 2 łyżeczki masła
Wykonanie:

W garnku mieszamy żółtka, mąkę pszenną, cukier i cukier waniliowy. bArdzo bardzo dokładnie trzeba to zrobić. Następnie dodajemy śmietanę i znów bardzo dokładnie mieszamy. I teraz czas na mleko - wlewać trzeba powoli i dobrze dobrze mieszać. Bo jak powstaną grudy, to albo się pogodzimy z grudkowatym budyniem, albo trzeba bezie trzepaczką rozrabiać.. .
Podgrzewamy, dodajemy masło. Trzeba doprowadzić do wrzenia i chwilę gotować - aż będzie gęsty i nie bedzie po nim czuć mąki. 
Ja sobie z boczku rozrobiłam jeszcze łyżkę mąki ziemniaczanej w 3 łyżkach zimnej wody i jeszcze do masy dolałam - jak stwierdziłam, ze jednak jest zbyt płynna. 

Podobno jest dobry na zimno. Ja nie doczekałam tego stanu. Mogę tylko powiedzieć, że był obłędnie pyszny na ciepło :) 

Domowy Wyrób