niedziela, 8 września 2013

Podsumowanie akcji "Ogórki do słoików marsz!"


Witajcie! 


Akcja "Ogórki do słoików marsz!" się zakończyła. Pomimo bardzo późnego startu, udało się zebrać pokaźny zestaw przepisów. Są przeróżne przepisy na ogórki Kiszone, Korniszony i dużo dużo dużo innych. Powrzucaliście też sporo przepisów na sałatki - bardzo to jest fajny pomysł - przyznaję.

Będzie z czego wybierać w pszyszłym roku.

Tradycyjnie - jeśli czyjegoś przepisu zabrakło lub link któryś nie działa - proszę o informację - postaram się błąd naprawić.

Bardzo dziękuję wszystkim za udział w akcji.
I... SMACZNYCH OGÓRKÓW!!!



Ogórki Kiszone:


Korniszony / ogórki konserwowe:


Ogórki inne:


Pikle:


Sałatki:

czwartek, 5 września 2013

Sok malinowy na zimę

Wiecie co zrobiłam ? SOK Z MALIN :) Myślałam, że do tego by zrobić sok, trzeba mieć wyciskarkę, albo co... A tu okazało sie, że jest to banalne.
A wszystko wyszło "Samo" gdy robiłam taki hm.. w sumie to chyba się nazywa dżem malinowy.
Zawsze mi się marzyło, by oprócz malin w słoikach, na zimę mieć też taki czysty sok. Ale nie wiedziałam jak się za to zabrać. Dopiero w tym roku przyszło olśnienie.

Składniki:

  • maliny
  • cukier - do smaku
Wykonanie:

Maliny przebieramy i wrzucamy do gara o grubym dnie. Zasypujemy cukrem i zostawiamy na jakiś czas, by puściły sok. ok godziny. 
Następnie podgrzewamy, doprowadzamy do wrzenia i tak przez czas jakiś gotujemy na małym ogniu. Po pewnym czasie nasze maliny zaczynają pływać w soku. Wystarczy teraz wrzący sok przelać do gorących, wyparzonych butelek i zakręcić. Sok gotowy!


A pozostałe maliny (nie nalezy wybierać całkiem soku, tylko tak żeby konsystencja papki malinowej była gęściejsza) gorące przekładamy do gorących wyparzonych słoiczków i w ten sposób otrzymujemy też "maliny do herbaty". Nie nazwałabym tego dżemem. Raczej własnie takim dodatkiem do herbaty, czy do wody. To jest coś co jem i piję zawsze przy okazji przeziębień. Maliny jak wiadomo mają dużo przepysznych zdrowych właściwości (można je z powodzeniem jeść zamiast rutinoskorbinu;) ) I na gorączkę dobrze napotnie działają... Nic tylko jeść/pić. Choć oczywiście wszystkim życzę jak najwięcej zdrowia - obyście sok i maliny ze słoika tylko dla smaku jedli

Zapasy na zimę - I edycja 2013 Zielnik Kuchenny 2013

poniedziałek, 2 września 2013

Przecier pomidorowy na zimę - bez żmudnego przecierania

Przecier pomidorowy - to coś co obowiązkowo muszę mieć co roku w spiżarni - to jedyny sposób na ratunek, gdy nie mam zupy, albo sosu do gołąbków... ;) 
W zeszłym roku robiłam przecier przy pomocy super-fajnego przecieraka mojej siostry. Niestety - w tym roku się zepsuł. Postanowiłam mimo wszystko przecier zrobić. Powiedziałam sobie: " Trudno. Mam ręczny przecierak, jako sobie radę dam.". No i.. . jednak zabrakło mi ceirpliwości - bo ten mój przecierak jakiś trefny chyba jest. Przypomniałam sobie więc słowa Babci Irenki, że ona przecier robi tylko blenderem - całe pomidory, razem ze skórką miksuje - tylko wcześniej wykrawa środki. Desperacja moja była wielka. Postanowiłam i ja spróbować. A oto i przepis na to co mi w końcu z tego wszystkiego wyszło.
 Składniki:

  • Pomidory - najlepiej gruntowe (takie podłużne). Koniecznie pełne pomidorowego smaku (a nie papieru).
  • ew. woda - tyci - tyci
Wykonanie:
Pomidory myjemy i rozkrawamy (np. na połówki/ ćwiartki) i wrzucamy do garnka o grubym dnie. Leciuteńko podlewamy wodą (tyci tyci na dno). Pomidory podgrzewamy. Najpierw powoli - by sie nie przypaliły - można podgrzewać do zagotowania pod przykrywką. Następnie - jak już puszczą sok - gotujemy na wolnym ogniu, zdecydowanie bez przykrywki.

Gdy pomidory są miękkie (skórka sama odchodzi), zabieramy sie za przecieranie.
Ja to robiłam tak - sok, który sam się oddzielił przelewałam do drugiego garnka, a resztę miksowałam blenderem, następnie pulpę, która mi z tego wyszła, przełożyłam na sitko i dość dużych oczkach i szybko przetarłam. Chodziło o to, że miałam dość twarde środki - po zblendowaniu w pulpie pomidorowej widać było takie paseczki, co później w zęby wchodzą. Przetarcie ich przez sitko idzie bardzo szybko i na sitku zostają pestki i te patyczki. *

Następnie łączymy przetartą pulpę z odlanym sokiem i gotujemy jeszcze chwilkę w garnku. Przecier jest gotowy. W zależności od upodobań można go teraz dłużej lub krócej gotować - otrzymamy wtedy przecier bardziej lub mniej gęsty.

Gdy przecier będzie porządanej przez nas gęstości, wlewamy go wrzącego(!!!) do gorących i wyparzonych wcześniej w piekarniku słoików. Zakręcamy szybko słoiki i odstawiamy do wystygnięcia. 

Przecier gotowy.

*Można przed wrzuceniem pomidorów do garnka odkroić te twarde środki a później już przez sitko nie przepuszczać pulpy pomidorowej - ale wtedy zostają nam w przecieże takie małe fragmenty skórki. To już indywidualna sprawa, czy to komuś przeszkadza, czy też nie.


Zapasy na zimę - I edycja 2013