piątek, 23 sierpnia 2013

Dżem mirabelkowy - nie tylko dla kopciuszków

Mirabelki - takie małe, żółte śliwki, co rosną w najmniej spodziewanych miejscach. Niestety często przy ruchliwych drogach (to wolę nie myśleć co one w sobie zawierają dodatkowo... ). Mam taki obrazek z dzieciństwa  - krzaki mirabelek i grupa dzieciaków radośnie depczących śliwki i obrzucająca się wzajemnie nimi... Wtedy z pewnością nie myślałam, że z tego czegoś kiedyś mój mąż zrobi doskonały dżem.
Jak pierwszy raz - chyba 3 lata temu usłyszałam od znajomych, że robią dżem mirabelkowy, to oczy otworzyły mi się szeroko: po pierwsze - że ktoś może z radością zbierać te małe żółte kulki, a po  drugie - że im się chce drylować to wszystko... ?? (o drylowaniu będzie w przepisie) .
Poźniej dostaliśmy słoiczek na spróbowanie. No i tak się zaczęła nasza mirabelkowa pasja :) . Dżem jest pysznym słodko-kwaśnym połączeniem. Polecam z czystym sumieniem. A jak komuś nie chce się robić - to mogę komuś przekazać (patrz zakładka "Sprzedam").



Składniki:

  • 2 kg mirabelek
  • 1 kg cukru
( z 8 kg mirabelek otrzymaliśmy ok 23 słoików dżemu)

Wykonanie:
Mirabelki przebrać - odrzucić te nadgniłe i robaczywe (jak przy ogonku jest podejrzanie bardzo brązowo - to ma szansę tam być robaczek... do sprawdzenia i szybkiego nauczenia się). 
Następnie wrzucić owoce do garnka o grubym dnie i wstawić na wolny ogień. Raz po raz należy w garze zamieszać. Po pewnym czasie owoce puszczają sok, a na wierzch garnka wypływają pestki. Pestki te trzeba pracowicie wyławiać. 
My wyławiamy łyżką/widelcem. W zależności od objętości owoców i szerokości gara robota ta jest mniej lub bardziej uciążliwa. Moim zdaniem jest zdecydowanie mniej uciążliwa niż wcześniejsze drylowanie mirabelek... 
Kiedy już pestek w owocach nie ma i konsystencja wydaje się słuszna - należy dorzucić cukier. Zagotować całość, często mieszając (łatwo się przypala). 
Następnie wrzący dżem wkładać do gorących, wyparzonych słoików. Zakręcić i ew. postawić na pokrywce - by się dobrze zassały. 

Czas gotowania.. hm.. kilka godzin - trudno powiedzieć. Z reguły jak już wszystkie pestki wyjmę, to okazuje się, że dżem jest gotowy. (Nie, nie stoję cały czas przy garze i nie grzebię w nim cały dzień... ale... )


O.. to jest 1/2 pestek z 8 kg owoców.:







Zapasy na zimę - I edycja 2013

9 komentarzy :

  1. Odpowiedzi
    1. i jest absolutnie pyszny :) :) polecam w tym roku popatrz życzliwym okiem na małe żółte kulki..

      Usuń
  2. Ja też w tym roku mam plan zrobienia dżemu ale słyszałam że jeszcze pyszniejsze są mirabelki fioletowe i różowe ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo.... to całkiem możliwe. Ale niestety mam dostęp tylko do żółtych. Jak znajdę fioletowe i różowe to nie omieszkam spróbować :)

      Usuń
  3. Już w tamtym roku dałam się skusić. Potem rozdawałam słoiczki różnym znajomym dzieciom ....które jak się okazało wprost przepadają za nim bo oryginalny mało kto robi taki dżem. W tym roku właśnie zrobiłam pierwszą partię. Pozdrawiam a pomysł żeby zrobić do cudo bez drylowania ...genialny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja teściowa robi dżem z mirabelek. Ma genialny pomysł na ich drylowanie, mianowicie włada mirabelki do szybkowara (garnek zwykły też się nadaje) rozgotowuje tak by pestki łatwo oddzielały się od reszty i przeciera przez sito (ja prze taki przecierak do pomidorów). Do całości dodaje banany :), oczywiście cukier też :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Napewno spróbuję, a jeśli nie ja to moja mama

    OdpowiedzUsuń
  6. Zrobiłam i jest bardzo dobry. Śliwki drylowałam. Szybki w zrobieniu. Super pomysł. Polecam wszystkim.

    OdpowiedzUsuń